Absolwenci wspominają swojego Profesora

Do „mat-fizu“ zostałem przeniesiony przez moją mamę jeszcze przed rozpoczęciem nauki w pierwszej klasie. – Chciała uniknąć sytuacji, w której w klasie humanistycznej, w jednej ławce siedziałbym z kolegą, z którym mocno „broiliśmy” w podstawówce. Trafiłem do klasy pracusiów – wybitnych i pracowitych jednostek.

Naszym wychowawcą był Profesor Włodarczyk. Wybitny matematyk, logiczny i trzeźwy umysł oraz świetny i skuteczny pedagog – „zamordysta”.

Nie akceptował żadnych zwolnień lekarskich i innych pisemnych usprawiedliwień. Uczeń musiał wstać, popatrzeć mu w oczy przy całej klasie i powiedzieć krótko, dlaczego opuścił zajęcia. – Uczył nas w ten sposób odpowiedzialności i brania „na klatę” różnych naszych zachowań i sytuacji w nadchodzącym dorosłym życiu.Tępił bałagan, a kolegę w zimie gonił nawet 5 km do domu, by się ogolił. – Porządek jest źródłem sukcesu w życiu i w pracy.

Spowodował, że zajęcia rozpoczynaliśmy o 7.10. Dzięki temu mieliśmy mnóstwo czasu wolnego popołudniami. – Nauczył nas balansu między pracą i czasem wolnym. Nauczył mnie pracy skoncentrowanej po to, by mieć mnóstwo czasu na niezwykłe życie.

Z matematyki byłem słaby. Zawsze oscylowałem w okolicach „trójki” na świadectwie. Wiedziałem, że nie będę zdawał tego przedmiotu na maturze oraz na egzaminach wstępnych na studia. Gdy zbliżał się koniec pierwszego semestru czwartej klasy, wszyscy koledzy i koleżanki zostali bardzo surowo potraktowani w końcowej klasyfikacji: posypały się „tróje”, „mierne”, a najwybitniejsi olimpijczycy w województwie musieli zadowolić się „czwórkami”. – Była to niezwykle skuteczna, jak się niebawem okazało, mobilizacja przed maturą. W rubryce przy moim nazwisku i na świadectwie maturalnym pojawiła się ku zdziwieniu całej klasy czwórka – ocena, której nigdy nie otrzymałem na lekcjach matematyki i na którą zdecydowanie nie zasłużyłem. „To za Twoje wybitne wyniki z historii i niemieckiego” – powiedział mi profesor przy wszystkich koleżankach i kolegach na zakończenie nauki w liceum. – Nie ma znaczenia, co robisz w życiu. Musisz być wybitny w czymkolwiek. To może być coś całkiem odmiennego od tego, czym zajmują się wszyscy. To może być maleńka nisza, o której mało kto wie i którą mało kto traktuje poważnie. Ale musisz być najlepszy. Wtedy osiągniesz sukces, a życie Ci to wynagrodzi.

– Tego wszystkiego nauczył nas wszystkich Profesor Włodarczyk. 

Kathmandu, kwiecień 2018

Tomasz Major