Tak rodzi się miłość do gór!

Są takie zespoły klasowe, w których propozycja wyjścia na górską wycieczkę wywołuje grymas niechęci. Te grupy chętniej zwiedzają (od muzeów, przez kościoły, zabytki po różne galerie). Są też takie klasy, w których hasło: „Idziemy w góry” wzbudza autentyczny entuzjazm. Patrząc na nasze szkolne statystyki wrześniowo-październikowe, można śmiało stwierdzić, że oprócz rozwijania swojej pasji do nauki (wycieczki naukowe, Noc Naukowców) i rozbudzania miłości do teatru, spora grupa licealistów właśnie w naszej Szkole zaczyna swoją przygodę z górami. A raz złapany „bakcyl nigdy nie umiera” (parafrazując Noblistę). Wiedzą to i pan mgr Paweł Kopaczewski, który już po raz drugi w tym roku szkolnym zabrał swoją klasę pierwszą turystyczno-sportową na górskie szlaki, i ksiądz Maciej Kornecki- ratownik GOPR, który podczas tej dwudniowej wycieczki (19-20.10.2017) na Rysiankę i Pilsko towarzyszył młodzieży jako drugi z opiekunów. Ale jak tu nie kochać gór, kiedy za włożony we wspinaczkę trud i za zmęczenie odwdzięczają się zapierającymi dech w piersiach, niezapomnianymi widokami!

6 (1)

19 października br. nasza klasa IE postanowiła „zdobyć” Beskid Żywiecki. Wyjechaliśmy  z Andrychowa wraz z naszym wychowawcą panem mgr. Pawłem Kopaczewskim oraz z księdzem Maciejem Korneckim do Bielska, skąd pociągiem wyruszyliśmy do Milówki. Stamtąd rozpoczęliśmy  wędrówkę w stronę Schroniska na Rysiance. Szlak był w miarę łagodny z kilkoma trudniejszymi podejściami, które nie przeszkadzały w podziwianiu pięknych widoków. Po kilku godzinach wędrówki dotarliśmy na miejsce, czyli do schroniska, w którym mieliśmy nocleg. Mieliśmy chwilę czasu na tzw. „ogarnięcie się”, następnie mężczyźni zajęli się przygotowaniem  ogniska a kobiety strawą. Siedliśmy dookoła i zaczęliśmy rozmawiać, opowiadać kawały, różne historyjki i po prostu dobrze się bawić. Po około 2h, kiedy ognisko gasło i robiło się zimniej, wróciliśmy do schroniska, gdzie kontynuowaliśmy dobrą zabawę. Niektórzy grali w kenta, inni rozmawiali a jeszcze inni (dziewczyny)ćwiczyli. Drugi​ ​ dzień​ ​ wycieczki​ ​ rozpoczął​ ​ się​ ​ rankiem,​ ​ czyli​ ​ chwilę​ ​ przed​ ​ ósmą.​ ​ Spakowaliśmy​ ​ rzeczy, posprzątaliśmy​ ​ pokoje​ ​ i​ ​ ruszyliśmy​ ​ na​ ​ śniadanie.​ ​ W​ ​ drodze​ ​ na​ ​ stołówkę​ ​ zatrzymaliśmy​ ​ się, aby​ ​ zrobić​ ​ zdjęcia​ ​ i​ ​ zachwycać​ ​ się​ ​ na​ ​ pięknym​ ​ krajobrazem.​ ​ Naszym​ ​ pierwszym​ ​ posiłkiem była​ ​ przepyszna​ ​ jajecznica,​ niestety, niektórzy zamiast delektować się nią musieli zająć się ​ szukaniem​ ​ zaginionego​ ​ klucza,​ ​ który​ ​ na​ ​ szczęście​ ​ szybko​ ​ się​ ​ odnalazł. Następnie​ ​ zrobiliśmy​ ​ sobie​ ​ zdjęcie​ ​ klasowe​ ​ i​ ​ ruszyliśmy​ ​ w​ ​ drogę.​ ​ Po​ ​ krótkim​ ​ marszu zatrzymaliśmy​ ​ się​ ,​ aby​ ​ podzielić​ ​ się​ ​ na​ ​ dwie​ ​ grupy.​ ​ Jedna​ ​ w składzie :Szymon Stuglik, Szymon Rusinek, Weronika Sordyl, Daniel Dobrzański, Kacper Bryja, Patryk Pasternak, Adrian Chrapkiewicz wyruszyła​ ​ na​ ​ Pilsko​ ​ a​ ​ druga​ ​ prosto do​ ​ schroniska​ ​ na​ ​ Hali​ ​ Miziowej,​ ​ gdzie​ ​ obie​ ​ grupy​ ​ miały​ ​ się​ ​ spotkać.​

Grupa 1:

Początkowo wejście na Pilsko niezbyt różniło się od zdobywania Rysianki, szlak nie był bardzo wymagający, lecz prawdziwie ciężka przeprawa miała dopiero nadejść. Uczniowie po przebyciu mniej więcej 40 minut drogi znaleźli się na rozgałęzieniu szlaków – mieli do wyboru: dłuższy szlak, którym podążali albo szlak dużo bardziej ekstremalny, który prowadził wzdłuż słowackiej granicy, uczniowie wraz z wychowawcą, nie namyślając  się długo, wybrali drugą opcję. Spotkali się tam z wieloma trudnościami, przede wszystkim dawało im się we znaki nachylenie terenu i spora liczba wielkich skał utrudniających dalsze poruszanie się w kierunku szczytu góry. Jednak kondycyjnie dobrze przygotowani licealiści po kilku minutach takiej górskiej przeprawy znaleźli się tuż pod samym szczytem góry. Samo wejście na szczyt także łatwe nie było, śliskie kamienie, błoto, łatwo było o upadek. Otuchy na pewno uczniom dodawały zapierające dech w piersiach widoki na Tatry i Babią Górę. Po 30-minutowej wędrówce dotarli na  szczyt Pilska. To, co tam ujrzeli, przeszło ich najśmielsze oczekiwania- pośród chmur gdzieś w oddali wyłaniały się Tatry. Na szczycie cała ekipa wykonała kilka pamiątkowych zdjęć i następnie skierowała się do położonego niżej schroniska.

Grupa druga: Choć​ ​ pierwsza​ ​ grupa pod​ ​ przewodnictwem​ ​ Pana​ ​ mgr. Pawła​ ​Kopaczewskiego musiała​ ​ przebyć​ ​ dłuższą​ ​ drogę​ ​ przez​ ​ szczyt​ ,​ to​ ​ grupa druga,​ ​ której​ ​ przewodził​ ​ ksiądz​ ​ Maciej​ Kornecki,​ też​ ​ nie​ ​ miała​ ​ łatwej​ ​ drogi,​ ​ gdyż​ ​ musieliśmy​ ​ przebrnąć przez​ ​ grzęzawiska.​ ​ Droga​ ​ ta​ ​ jednych​ ​ doprowadziła​ ​ do​ ​ łez​ ​ a​ ​ u​ ​ innych​ ​ wzbudziła​ ​ śmiech.​ ​ Gdy dotarliśmy​ ​ do​ ​ schroniska,​ ​ spotkaliśmy​ ​ się​ ​ z​ ​ drugą​ ​ grupą​ ​ i​ ​ zrobiliśmy​ ​ krótka​ ​ przerwę​, ​ by odpocząć​ ​ i​ ​ zaopatrzyć​ ​ się​ ​ w​ ​ wodę.​

​ Dalsza​ ​ droga​ ​ minęła​ ​ nam​ ​ w​ ​ świetnej​ ​ atmosferze,​ ​ może też​ ​ dlatego,​ ​ że​ ​ była​ ​ to​ ​ droga​ ​ w​ ​ dół.​ ​ Po​ ​ dłuższym​ ​ marszu​ ​ dotarliśmy​ ​ na​ ​ przystanek autobusowy,​ ​ gdzie​ ​ czekaliśmy​ ​ na​ ​ nasz​ ​ autokar,​ ​ który​ ​ zabrał​ ​ nas​ ​ z​ ​ powrotem​ ​ do Andrychowa.​ ​ W​ ​ drodze​ ​ zmęczenie​ ​ wycieczką​ ​ dało​ ​ o​ ​ sobie​ ​ znać,​ ​ więc​ ​ podróż​ ​ minęła​ ​ we względnej​ ​ ciszy.​ ​ Na​ ​ miejscu​ ​ strudzeni​, ​ ale​ ​ zadowoleni,​ ​ pożegnaliśmy​ ​ się​ ​ ze​ ​ sobą​ ​ i​ ​ ruszyliśmy do domów.