Strzeż się (Samej) Słodyczy!!!

O tym, że „każdy nosi w sobie dżumę”, której bakcyl nie umiera nigdy – wiedzą wszyscy czytelnicy powieści Alberta Camusa. O tym, że ta tytułowa dżuma symbolizować może zło, które zakorzenione jest głęboko w ludzkiej naturze i tylko czyha na odpowiedni moment, by się ujawnić, od lat dyskutują na lekcjach ze swoimi uczniami poloniści i historycy. O tym, jak ważne są te rozmowy o istocie zła drzemiącego w człowieku, jak potrzebna jest analiza tekstów kultury i faktów historycznych pokazujących źródła wojen, konfliktów, dyktatur i systemów totalitarnych przekonuje nas chociażby obserwacja współczesnego świata. A zło nie zawsze przyjmuje postać bezwzględnego oprawcy z bronią w ręku…Częściej pojawia się w innym kształcie…, w formie, której się z początku nie boimy, którą być może lekceważymy…, z której nawet czasem się śmiejemy… I  czeka … na odpowiedni moment. Tak jak tytułowa bohaterka dramatu Ireneusza Iredyńskiego, którą pacjenci szpitala szybko nazwali „Samą Słodyczą”. Delikatna, wrażliwa dziewczyna wchodząca do zamkniętej grupy – prawie sekty- stworzonej przez jednego z pacjentów- Mistrza Ceremonii. Przechodząc przez pierwszy etap wtajemniczenia, doświadcza upokorzeń, przemocy psychicznej, agresji… Szybko orientuje się jednak w mechanizmach rządzących w tej grupie i w relacjach łączących pacjentów. I na naszych oczach z ofiary przekształca się w kata…Pacjenci, skupieni głównie na sobie, swoich osobistych urazach i traumach, nie orientują się, że zmienia się osoba, która nimi manipuluje…, która wykorzystuje ich słabość psychiczną, brak świadomości i wiedzy…Cóż…,  lekarze coraz częściej przestrzegają w mediach przed tragicznymi konsekwencjami nadmiaru cukru w naszej diecie… Szkolna grupa teatralna swoim najnowszym spektaklem ostrzega przed Słodyczą, która niszcząc ducha, w konsekwencji doprowadza do śmierci ciała- wielu ciał…

31036279_1626188350831131_2017002954_o

Więcej o premierze szkolnej grupy „C’est la vie” w rozwinięciu…

Bardzo trudne wyzwanie po raz kolejny postawiła przed młodymi aktorami szkolnej grupy teatralnej „C’est la vie” pani mgr Iwona Kaczmarek. Po ubiegłorocznej świetnej adaptacji „Iwony, księżniczki Burgunda” Gombrowicza, ponownie sięgnęła po scenariusz oparty na dramacie współczesnego pisarza. Licealiści grający w najnowszej sztuce pt: „Sama słodycz” (wg sztuki Ireneusza Iredyńskiego) nie tylko umiejętnie wcielili się w dorosłych ludzi, uwikłanych w swoją przeszłość, zniewolonych przez stale rozpamiętywane resentymenty, ale i świetnie oddali pełne napięcia relacje między pacjentami szpitala. Spektakl od początku trzyma w napięciu… Emocje nie opadają nawet po ostatniej scenie… Rodzą się za to pytania: Dlaczego Słodycz stała się Goryczą…? Dlaczego z przyzwolenia na małe zło (a tak wyglądała przecież inicjacja każdego członka grupy) narodziło się zło ogromne? Jak będą żyli bohaterowie po tym, czego się dopuścili?

Momentem rozładowania napiętych do granic emocji jest drugi akt spektaklu. Groteskowy współczesny Hiob (w tej roli nominowany do indywidualnej aktorskiej nagrody na FAM Aleksander Rupik) stanowi znakomitą ilustrację postaw współczesnego człowieka- tak bardzo nastawionego na „MIEĆ”, tak chętnie czerpiącego garściami przyjemności- po prostu hedonistę, materialistę i konformistę… Brak mu empatii, potrzeby ciała przysłoniły tęsknotę duszy… Nie zauważa momentu, w którym w jego życie wkrada się „Sama Słodycz”- symbolizująca ciche, ale zabójcze zło.

Jurorzy Festiwalu Artystycznego Młodzieży po obejrzeniu spektaklu długo zastanawiali się, co powiedzieć… Potrzebowali czasu na uporządkowanie myśli a i tak pierwszą ich refleksją były słowa:”Po to jest właśnie teatr… Nie żeby nam się podobał, nie żeby nas bawił…, ale żeby nas poruszał…” I to się naszym młodym aktorom prowadzonym przez świetną nauczycielkę-reżyserkę-instruktorkę-choreografkę-scenarzystkę panią Iwonę Kaczmarek udało. Potwierdzą to wszyscy, którzy już, w ramach prób generalnych przed krakowskim występem, obejrzeli to przedstawienie.

Szkoda tylko, że ostatecznie na tym samym Małopolskim Festiwalu znów nagrodzono spektakle przygotowywane w dużych krakowskich Domach Kultury lub szkołach artystycznych, nie doceniając nominacjami kameralnych spektakli szkolnych, wystawianych przez niewielkie amatorskie grupy, niemające żadnego zaplecza finansowego, niemogące pozwolić sobie na drogie stroje, imponującą scenografię, przygotowujące się w salach lekcyjnych i na szkolnych korytarzach a na prawdziwej scenie występujące pierwszy raz podczas konkursu. Szkoda…

Wszystkim młodym aktorom, osobom pomagającym w stworzeniu tego przedstawienia i jego reżyserce gratulujemy pasji, talentu oraz odwagi w podejmowaniu trudnych tematów!!!