W deszczu, wietrze i we mgle…

Po przepięknej poniedziałkowej pogodzie pozostało tylko wspomnienie. Nasi przemierzający Bieszczady piechurzy we wtorek 23 października zmagali się z deszczem, wiatrem i błotem. Nie tracą jednak zapału, krocząc ścieżkami naznaczonymi śladami trudnej polskiej historii. W chwilach odpoczynku wspólnie przygotowują posiłki i integrują się. A bliski kontakt z naturą temu zacieśnianiu więzów sprzyja (patrz: relacja w rozwinięciu).

 

 

IMAG1559

Dzisiejsza noc była niezwykła. Najpierw długo wyczekiwaną kolację przerwał nam wilk błądzący obok schroniska, a następnie cała wataha naszych chłopaków udających wilki:) Noc spędziliśmy bez prądu,wody i ogrzewania, co było dla nas niezapomnianą przygodą.
Dzień 2
Rozpoczął się niezbyt ciekawie, gdyż obudził nas wiar i deszcz. Nie zagasiło to jednak naszego zapału. Podążaliśmy dalej szlakiem czerwonym w stronę Przełęczy Orłowicza następnie Smerek, gdzie, niestety, tylko chmury i mgła. Wyprawę uwieńczyła wieś Smerek, gdzie niegdyś stacjonowała UPA (licząca ok. 200 partyzantów). Prawie cała ludność tamtejszej wsi została przesiedlona.  Skłoniło nas to do refleksji nad tym, jak cenna jest wolność.

Dzień drugi wyprawy większość skończyła w błocie, które było wynikiem nocnego deszczu. Jesteśmy już trochę zmęczeni, więc siły  na następne dni zbieramy przy wspólnym przygotowaniu posiłku.
Martyna, Weronika i Kinga.