Wycieczki klasowe czas zacząć!

Kilkudniowe wycieczki klasowe! Nie ma chyba ucznia, który nie oczekiwałby na te dni spędzane poza szkołą, a jednak w szkole. Poza domem, a jednak z ludźmi, z którymi w trakcie roku szkolnego spędza się nieraz więcej czasu niż z rodziną. Kilka dni przeżytych z klasą, ale i z nauczycielami- opiekunami, którzy odkładają na bok maski poważnych belfrów i stają się nagle tacy bliscy. Polskie i zagraniczne wycieczki klasowe! To w różne rejony Polski oraz do krajów leżących poza granicami naszej ojczyzny wyjeżdżają licealiści-ciekawi świata, ludzi, innych kultur, smaków, natury. Tak.., ostatnie dni maja to czas, żeby obwieścić początek kolejnego sezonu na… fantastyczne, niezapomniane, świetnie zorganizowane wycieczki klasowe! A zaczęła go klasa 1FH, która w ubiegłym tygodniu wyruszyła do Pragi. W rozwinięciu przeczytać można bardzo ciekawą relację uczestników wycieczki oraz obejrzeć liczne fotografie, oddające klimat wyjazdu,.

DSC09991

Nasza podróż do kraju południowych sąsiadów rozpoczęła się 22 maja 2017 roku o godz.6:00, kiedy to autobus zapełnił się niewyspanymi uczniami klasy 1 FH. Po 2 godzinach jazdy na horyzoncie ukazał się Ołomuniec- historyczna stolica Moraw, gdzie spotkaliśmy się ze św. Janem Sarkandrem- patronem tego miasta. Brukowane uliczki, katedra św. Wacława ze stumetrową wieżą, gotycki ratusz, kolumna Trójcy Przenajświętszej rozbudziły nasze estetyczne zmysły. Z niecierpliwością czekaliśmy na więcej. Już wkrótce naszym oczom miała ukazać się wspaniała Praga – miasto świateł, pięknej architektury i magicznej atmosfery. Ale nas interesowali też ludzie – obok turystów z całego świata, przede wszystkim Czesi – słynący z poczucia humoru i dystansu do siebie. Nasz przewodnik -Pan Sebastian Kaliciński – dokładał wszelkich starań, abyśmy my, niedoinformowani uczniowie klasy 1FH, czerpali garściami ze skarbnicy jego wiedzy historycznej i kulturowej. Wieczorem w hotelu zaskoczyła nas tradycyjna czeska kuchnia i ilość schodów wiodących do naszych przytulnych pokoi. Pierwsza noc minęła nad wyraz spokojnie z powodu zmęczenia i przesycenia jakże ciekawą wiedzą. Pomimo wind, które nie sprzyjały szybkiej komunikacji w hotelu, naszej klasie udało się punktualnie stawić przy autobusie kolejnego ranka. Tego dnia było nam dane poznać poczet władców czeskich z dynastią Przemyślidów na czele oraz zachwycić się urokami takich dzielnic jak Hradczany, Stare Miasto i Mała Strana z imponującymi zabytkami (Most Karola, Brama Prochowa, Katedra św.Wita), tak mocno kontrastującymi z dziełami współczesnych czeskich artystów, np. kontrowersyjnego Dawida Černego. Warto przy tym wymienić jego rzeźby niemowlaków wspinających się na wieżę telewizyjną, „Konia” czy „Sikających”, które uzmysłowiły nam, jak bardzo różnimy się od naszych autoironicznych sąsiadów – też Słowian. Każdego dnia było nam również dane spróbować specjału czeskiego cukiernictwa, czyli trodli, które zachwyciły nasze podniebienia,  a także mogliśmy zatracić się w głębinach czeskich sklepów z pamiątkami. Po kolacji zaokrętowaliśmy się na barce pływające po Wełtawie i ruszyliśmy w nocny rejs, podczas którego przygrywały nam ulubione hity estrady.

Po zacumowaniu pan przewodnik zabrał nas na rynek, gdzie niezmordowana klasa 1 FH zorganizowała spontaniczny pokaz taneczny, do którego chętnie przyłączali się turyści i mieszkańcy Pragi. Dzięki dobroci naszych profesorek (wychowawczyni – Pani Iwony Kaczmarek i opiekunki – Pani Moniki Toki) mogliśmy tej nocy trochę dłużej nacieszyć się tymi pozytywnymi emocjami, które trudno będzie zapomnieć. Również  fantastyczne widoki praskiej panoramy na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Następnego dnia, ku rozpaczy wszystkich uczniów, musieliśmy się wymeldować z hotelu – nasza praska przygoda powoli się kończyła. Pan kierowca upchnął nasze pakunki z souvenirami, po czym ruszyliśmy zwiedzać jeszcze Wyszehrad i Josefów. Mogliśmy ostatni raz pożegnać się też ze Staromiejskim Rynkiem. Droga powrotna minęła nam, niestety, zbyt szybko w rytmie śpiewu naszej uzdolnionej wokalnie klasy, licznych śmiechów i żartów. Polską ziemię przywitaliśmy na pierwszej stacji benzynowej w Cieszynie. Zaśpiewaliśmy na pożegnanie Czechom, panu przewodnikowi Sebastianowi oraz niezawodnemu kierowcy – Panu Rafałowi, który zafundował nam karuzelę na rondzie ks. Józefa Sanka w Andrychowie. Niebo zapłakało, gdy klasa 1FH po 3 dniach wspólnej zabawy musiała się pożegnać w tę środową noc.