Ach, ta zachwycająca Grecja!

Choć pogody już nie musimy zazdrościć naszym licealistom przebywającym na wycieczce w Grecji, to jednak, czytając ich „wrażenia na gorąco” i oglądając zdjęcia ze zwiedzanych przez nich miejsc, nie sposób nie westchnąć, nie rozmarzyć się, nie poczuć żalu w sercu, że nas tam nie ma… Zapraszamy do lektury kolejnych krótkich relacji, przeczytać je można w rozwinięciu artykułu.

IMG-20190606-WA0001 (1)

Kolejny dzień naszej wycieczki do Grecji był znacznie spokojniejszy. Rano odwiedziliśmy plażę, a jako że pogoda była wręcz wymarzona, opalaliśmy się i kąpaliśmy w morzu do późnego południa. Później mieliśmy okazje zobaczyć uroczy skansen, rosnące w okolicy pięciusetletnie drzewo oraz górskie miasteczko – Pantaleimon. Chętni mogli również zwiedzić znajdujący się na wzgórzu zamek. Wieczorem każdy z nas miał czas wolny na spacer po promenadzie czy też wypoczęcie na plaży. (Aleksandra Bester)

———————————————————————————————————————————————

„Drzewa oliwne, które tutaj widzicie, mogą pamiętać nawet czasy Jezusa Chrystusa”- tymi słowami Pani Natalia opowiadała klasom o dzisiejszej Grecji. Godzina nie była sprzyjająca słuchaniu i podziwianiu, ponieważ wszyscy musieli wstać o 5 rano. Jednak takie słowa się zapamiętuje. I te drzewa oliwne też… Po długiej podróży autokarami licealiści z opiekunami wsiedli na statek „Elizabeth” kapitana Costasa i rozpoczęli niezapomniany rejs przepełniony muzyka oraz tańcami. Po wylądowaniu na wyspie Skiatos  młodzi turyści  zobaczyli pomnik przypominający heroizm Greków podczas II wojny światowej. Następnie przeszli się na taras widokowy, gdzie mogli podziwiać niesamowity śródziemnomorski krajobraz. Wkrótce udali się na niezapomnianą plażę Skiatos. W drodze powrotnej na pokładzie statku uczniowie naszego Liceum wraz z wycieczką polskich emerytów postanowili dokonać pełnej radości i śmiechu integracji przy udziale kapitana Costasa, który skutecznie zachęcał wszystkich do wspólnej zabawy.
Z pewnością dla wszystkich klas był to niezapomniany dzień. (Marcin Łaźny)

——————————————————————————————————————————————-

W drogę wyruszyliśmy tuż przed godziną ósmą rano, obierając kurs na Saloniki – drugie co do wielkości miasto Grecji i pierwszy punkt naszego programu. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od jego wizytówki, tzw. Białej Wieży, tureckiej budowli obronnej z XV wieku. Wykonawszy zdjęcia z jej szczytu stanowiącego punkt widokowy, podeszliśmy pod pomnik Aleksandra Wielkiego, sławnego króla starożytnej Macedonii, który podbił Imperium Perskie. Stąd przejechaliśmy pod obecnie prawosławny kościół św. Demetriusza, wybudowany we wczesnym średniowieczu. Po drodze ujrzeliśmy zachowane fragmenty murów miejskich i rzymski łuk triumfalny, a także tureckie łaźnie. Przechadzając się po cerkwi mogliśmy spojrzeć na relikwie wspomnianego rzymskiego świętego oraz na własnej skórze przekonać się o jej burzliwej historii, w której toku została nawet zamieniona w meczet. Następnie udaliśmy się pod pozostałości Forum Romanum i amfiteatru. Były to ostatnie zabytki, które zobaczyliśmy w Salonikach.
Drugą część wycieczki spędziliśmy na zwiedzaniu muzeum w Werginie, w którym znajdują się grobowce członków rodziny królewskiej starożytnej Macedonii. Gdy dojechaliśmy na miejsce, przywitał nas widok pagórka, w którym mieści się obiekt. W jego ciemnym wnętrzu obejrzeliśmy różne starożytne przedmioty użytku codziennego, broń i nagrobki. Przede wszystkim jednak dane było nam ujrzeć monumentalne grobowce ojca Aleksandra Wielkiego, Filipa II, i jego syna, Aleksandra IV. Ponadto mogliśmy rzucić okiem na piękne, złote szkatułki, w których niegdyś zamieszczono prochy Filipa II i jego małżonki. Po wizycie w Werginie odjechaliśmy w kierunku hotelu, gdzie dotarliśmy wieczorem.
Dzień ten możemy zdecydowanie uznać za udany; poznaliśmy wiele nowych miejsc, z których szczególnie w głowie utkwi nam tajemnicza Wergina, a dzięki pani przewodnik nasza wiedza została gruntownie poszerzona.  (Michał Smolec)