Wyprawa z misją

Wyzwanie, które przeradza się w przygodę… Trud, który hartuje ciało i ducha… Natura, która wzbudza podziw i uczy pokory… Trwająca już trzeci dzień wędrówka po Bieszczadach nie jest zwykłą wycieczką turystyczną. To wyprawa z misją – upamiętnienia tych, którzy polegli, walcząc o wolność Polski. Każdy kolejny kilometr, w chłodzie, wietrze, błocie czy…śniegu, przypominać ma młodym (ciałem i duchem) wędrowcom, jak wielką wartością jest wolność. Sto kilometrów na stulecie niepodległości chcą przejść uczniowie IIe z opiekunami- i już ponad połowa drogi za nimi. Przeczytajcie relację z trzeciego dnia.

IMAG1584

Druga noc…
Po tym jak doszliśmy do miejsca noclegu, w końcu mogliśmy zjeść i wypić coś ciepłego. Pan Dyrektor zrobił nam pyszną jajecznicę, a kolację uwieńczyła herbatka z skoczkiem malinowym. Długo nie zapomnimy tego smaku! Zaskoczyła nas również niespodziewana wizyta  tuż za oknem lisa, którego udało nam się sfotografować! Tej nocy zasnęliśmy szybko, bo zmęczenie już dawało się we znaki. Mogliśmy zregenerować siły!
Dzień 3
Dzisiejszy dzień był bardzo ciekawy. Po pożywnym śniadanku ruszyliśmy w trasę! Wyprawę rozpoczęliśmy bardzo długim i stromym podejściem na Okrąglik, podążając dalej szlakiem czerwonym. Na szczęście daliśmy radę. Ku zaskoczeniu pogoda bardzo nam sprzyjała, bo nie padał deszcz. Zamiast niego powitała nas zimowa aura. Wiatr ze śniegiem zmusił nas do ubrania na siebie wszystkiego, co mieliśmy w naszych małych plecakach. Najtrudniej mieli ci,co zapomnieli rękawiczek,, ale wspieraliśmy ich mentalnie! Kilka razy zdarzyło się że musieliśmy ukrywać się pod drzewami, bo nie dało się iść w podmuchach wiatru i śnieżnej nawałnicy. W pewnym momencie nawet zaczęliśmy biec w stronę lasu, bo nie mogliśmy już wytrzymać. Mimo wszystko nie przejmowaliśmy się pogodą, wręcz przeciwnie, droga w takich warunkach była dla nas niezapomnianą przygodą, nikt z nas wcześniej nie wędrował w takich warunkach! Na szlaku znaleźliśmy obelisk upamiętniający katastrofę wojskowego śmigłowca. Po zejściu ze szlaku udaliśmy się do schroniska we wsi Cisna, którą okres II wojny światowej i lata powojenne bardzo zniszczyły. W 1946 r. Cisnę zaatakował odział UPA.

To kolejne miejsce na naszej trasie, przypominające  trudną historię Polski i drogę do prawdziwej wolności.

Martyna, Weronika i Kinga